niedziela, 10 sierpnia 2014

2.

I jeszcze raz szlag szlag szlag. Spocona i brudna wpadłam do sali. Dyrektor właśnie schodził z auli. Zuza rzuciła się w moją stronę ignorując tłum.
- Czemu? - zapytała.
- Zapomniałam !
- CO?! Joy to..
- Panno Brave.
Zamknęłam oczy. Błagam.
- Zapraszam do gabinetu. - głos dyrektora był jak zawsze opanowany.
W Skyrunner nie nadużywaliśmy słów. Wszyscy wiedzieliśmy że przegięłam. Jeśli był apel to oznaczało sprawdzian, misję, zadanie lub coś innego. Dla porównania, ostatni apel był wtedy gdy Federalne Biuro Śledcze (FBI) szukało nowych potencjalnych nabytków.
Klapnęłam na krzesło w gabinecie dyrektora.
- Proszę. - powiedział i podał mi teczkę oprawiona w etykietkę z napisem "Legenda".
- Oczekuję pani jutro w południe. - i odprawił mnie ruchem ręki.
Jak mówiłam, nie nadużywamy słów.
W pokoju otworzyłam teczkę i przejrzałam jej zawartość.

" Joanna Brathorne. Ojciec Hiszpan, matka Francuzka. Zamieszkała w Madrycie z synem Jakubem i mężem. "

Przeczytałam opis zadania i zabrakło mi tlenu. Kątem oka zarejestrowałam że spod dywanu wyszła Camille.
Spojrzałam oczekując wyjaśnień. Westchnęła.
- Bal maskowy. Mamy namierzyć tych nowych chłopaków na balu maskowym. Pośród setek ludzi.
- Ilu ich jest?
- Nie wiadomo. Każdy z nich ma swoją legendę.
- Szlag.
Gwoli wyjaśnienia, legendy to nasze nowe tożsamości. Miałam co najmniej dziesięć takich w głowie na każdą okazję. Do tego fałszywe papiery walające się w szufladzie biurka. Szkoła często robiła nam niezapowiedziane "sprawdziany i kartkówki". Bal maskowy to swego rodzaju sprawdzian i to cholernie trudny. Będę musiała zamienić choćby słowo z każdą osobą obecną w sali by znaleźć tych nowych którzy dołączają w tym semestrze.
- Przejrzyj te papiery dokładnie. Nie było Cię na apelu i na pewno dyrektor przygotował coś specjalnego dla Ciebie. - powiedziała Zuza.
Wgłębiłam się w historię życia Joanny. Dyplomatka. Miała otworzyć i zakończyć przyjęcie. Oniemiałam. Jak oni mogli? Wszyscy wiedzieli że ja nadaję się tylko do tych praktycznych robót a gadanie zostawiam ludziom z darem przemawiania.
Zuza zajrzała mi przez ramię i roześmiała się. Spojrzałam na nią z morderstwem w oczach.
- No Joy, hahaha dobrze że to zobaczę, hahaha Joy otwierająca bal ahahahaha! Chyba pięścią! - łzy spływały jej po polikach.
- Zuzanno, to żaden problem. Napiszesz mi przemówienie.
Natychmiast umilkła a ja uśmiechnęłam się złośliwie.
- Nie.
- Ok. - wstałam, podeszłam do biurka i wysunęłam panel sterowania. Szybko wstukałam kod.
- Co ty robisz?
Ze ściany wysunęła się 2 metrowa szafka. Wpisałam jeszcze 3 kody i na moją dłoń wyskoczyła płytka. Zamachałam nią triumfalnie przed twarzą Cam.
- To co Zuzanno. Szantażyk?
- Suka.
Zaśmiałam się. Obie wiedziałyśmy co jest na płytce. Moja przyjaciółka na początku roku zadurzyła się w Christopherze, największym ciachu w szkole i nagrała kilka filmików ku jego czci. Akurat w tym samym czasie na zajęciach praktycznych mieliśmy zadanie by przykleić pluskwę innemu uczniowi. Reszty możecie się domyślić. Ubaw po pachy.
- No, to zabieraj się za pisanie. - uśmiechnęłam się słodko.
Rzuciła kilka przekleństw i zniknęła pod dywanem.
Jak bal to znaczy tańce, jak tańce to sukienka, obcasy, makijaż i fryzjer. Wkurzona włączyłam komputer i weszłam na stronę szkoły. Może sprawdzę zabezpieczenia strony? Nie, sama nie dam rady.
Podłączyłam się pod głośnik w pokoju Dana.
- Dan.
Usłyszałam wrzask.
- W tej szkole nie można mieć życia prywatnego !
Hmm, Dan prawdopodobnie przeżywał jedno ze swoich genialnych uniesień i udoskonalał jakąś broń masowego rażenia czy inny wynalazek na skalę światową. Nie lubił gdy bez ostrzeżenia mój głos rozbrzmiewał z głośników jego wieży. Zresztą, chyba nikt nie lubił...
- Można jeśli się odpowiednio zabezpieczy swój pokój. - odparłam rzeczowo.
- Tak Joy! Drzwi twojego pokoju są pod napięciem, a każda pluskwa czy kamera łapie tylko zakłócenia!
- Um... Zapomniałeś o tytanowych blachach które pokrywają ściany jeśli ktoś ominie drzwi.
- Czego chcesz?
- Baza danych naszej szkoły. Legendy na bal maskowy.
- Oszalałaś. Nie ma tam ich, a nawet jakby były to jest ich ponad 400 i nie uda ci się znaleźć tych należących do nowych. Czemu? Bo tak zarządził dyrektor. Wszystko jest w głowach.
- Dzięki.
- Możesz uprzedzać jak będziesz chciała następnym razem spowodować u mnie zawał serca? Wiem, że proszę o to 96 raz ale...
- Powinieneś się przyzwyczaić. I nie.
Wzięłam prysznic i rozmyślałam o nieznajomym z lasu. To musiał być jeden z tych nowych. To by oznaczało że są na terenie szkoły.
Chyba czas na rekonesans.




_____________

1.

        Uderzyłam ją w brzuch. Zgarbiła się z bólu. Złapałam jej rękę, obróciłam wokół własnej osi, podcięłam nogi i przygwoździłam do ziemi. Dziewczyna dyszała ciężko, ja miałam tylko zadyszkę. Treningi fizyczne to ważna część edukacji w szkole. Szpieg który nie jest w dobrej formie siedzi za biurkiem lub konstruuje najnowszej generacji systemy namierzania, pluskwy, aparaty i tym podobny sprzęt z którego potem korzysta FBI jeśli dyrektor naszej szkoły będzie łaskawy.
        Byłam na podpoziomie 4. Na tym poziomie ćwiczyliśmy się w sztukach walki i co najciekawsze, uczyliśmy się wyciągać ze źródła potrzebne nam informacje. Nie jest to przyjemne, ale często konieczne jeśli szantaż, przekupstwo i nasz naturalny wdzięk nie wystarczy.
        Ruszyłam na lekcję łaciny. Nie mam pojęcia po co mi ten język. Znam perfekcyjnie 6 innych i 2 na poziomie średnim. Ale cóż, wymagania szkoły... Siedziałam w klasie, ale myślami byłam na powietrzu. Była zima, ale dla mnie to świetna okazja by odbyć trening na dworze. Udoskonalić technikę kamuflażu, pobiegać po drzewach, takie tam...
         Dzwonek przerwał moje rozmyślania a ja popędziłam do pokoju, przechodząc przez przejście w ścianie. Wskoczyłam w dres, wybiegłam na dziedziniec i weszłam w las.
         Krew buzująca w uszach. Serce tłukące się w piersi zbyt szybko. Weszłam na drzewo i zaczęłam się rozciągać. O tej porze mógł ktoś tu być, wielu uczniów tu ćwiczy, ale większy ruch jest nocą gdy bawimy się w podchody. 300 uczniów szkoły próbuje podejść siebie nawzajem. Wspaniałe uczucie, ale o tym kiedy indziej.
         Zapiszczała moja komórka. Esemes. "GDZIE JESTEŚ? CZEKAM!" Zignorowałam go. Zuzanna potrafi być niemożliwa. Wie że ćwiczę w lesie.
         Gdy się ściemniło przyjemnie rozgrzana ruszyłam w stronę szkoły. Jednak coś było nie tak.
- Co tu robisz? - szept był tak cichy że równie dobrze mógł to być powiew wiatru, ja jednak słyszałam doskonale.
          Zareagowałam automatycznie. Mięśnie spięły się, plecy wykonały gwałtowny zwrot kryjąc się za drzewem, kolana się ugięły. Podniosłam głowę i zobaczyłam sylwetkę człowieka na gałęzi 4 metry nade mną.
- Chyba zapomniałaś o apelu.
          Drgnęłam zaskoczona. Apel! Po łacinie był apel! Zaklęłam siarczyście.
- Jeśli się pośpieszysz to zdążysz na owację dla dyrektora. - zęby błysnęły w mroku.
- Kim jesteś?
          Nie odezwał się tylko przeskoczył na inną gałąź. Nawet w mroku widziałam tą grację ruchów. Rzuciłam się w pogoń. Doskoczyłam do pnia drzewa i złapałam najniższą gałąź. Weszłam i rozejrzałam się, ale nikogo nie ujrzałam. Rozpłynął się mimo że czułam jego wzrok.
- Wiem że tu jesteś. - mruknęłam pod nosem.
Usłyszałam tylko oddalający się śmiech.
Chyba znalazłam kogoś lepszego ode mnie. Szlag.





 _______________________
Celne komentarze mile widziane. Całuski.

Prolog.

Mając 9 lat pomogłam tacie włamać się do bazy danych Marynarki Stanów Zjednoczonych. Mając 12 lat, złamałam stu szesnastobitowy kod zabezpieczający bazę danych chroniący archiwa państwowe w Polsce. W wieku 14 namierzyła mnie Agencja Wywiadu i udowodnili mi że nie nadaję się do zwykłej szkoły podstawowej dając mi super komputer i każąc się wykazać. W 6 godzin włamałam się do bazy danych Rosyjskiej Agencji Wywiadu. Mając 16, zaczęłam naukę w Skyrunner Academy i nadal tu jestem. Z zewnątrz to zwykła szkoła. Zwykły szary budynek a obok akademik. Boisko i sala gimnastyczna. Ja jednak wiem że jest inaczej. Nie dziwi mnie fakt że wchodząc do pozornie zwykłej przyszkolnej kafejki i prosząc o skorzystanie z toalety podłoga się pod Tobą zapada i wychodzisz obok gabinetu dyrektora który mieści się pół kilometra dalej za murami bezpiecznej szkoły. Tylko uczęszczający do tej szkoły wiedzą o 10 podpoziomach, niezliczonych tunelach i korytarzach mieszczących się pod budynkiem. Tylko my wiemy że w szkole mieści się sprzęt, o którym wiedza może powalić na kolana cały system obronny USA. Najinteligentniejsze mózgi z całego kraju szkolą się tu, w Skyrunner. Uczę się w tej szkole dopiero pół roku i nadal odkrywam to miejsce. Właśnie skończył się semestr a nam ogłoszono że do szkoły przybywają nowi uczniowie. Chłopcy. Wyczuwam świetną zabawę.
Jestem Joy i chodzę do szkoły dla szpiegów.





________________________
Lekkie odświeżenie z beznadziejnego fandomowego romansidła w konkretne opowiadanie.
Może coś wymyślę, cholera...
Gabi.